Czekają na dom w Schronisku w Nowym Dworze Mazowieckim

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić 4 wspaniałe psiaki czekające na dom pod opieką Fundacji Przyjaciół Braci Mniejszych w Schronisku w Nowym Dworze Mazowieckim. Oczywiście tak jak zawsze – są to psiaki wybrane losowo i przypadkowo – nie zapominajcie, że w Schronisku na kochającą rodzinę czekają ich setki…

Kort to mały, wycofany kundelek. Piesek jest zaczipowany i zaszczepiony. Na zdjęciach wygląda na nieśmiałego, a wręcz wystraszonego. Jednak Schronisko zapewnia, że po zapoznaniu i oswojeniu z człowiekiem Kort jest kochanym psiakiem. Chłopak na pewno potrzebuje miłości, czułego dotyku i zrozumienia – wtedy będzie potrafił się otworzyć i zostanie wiernym przyjacielem. Album Korta możecie obejrzeć TUTAJ. Dane kontaktowe do opiekuna: 506 403 514

Show jest młodym (ma ok 2 lat), średniej wielkości psem. Przeszedł już wszystkie szczepienia. Show nie potrafi chodzić na smyczy – boi się jej. W kontakcie z człowiekiem jest wycofany i nieco wystraszony, ale kiedy już się z nim oswoi jest chętny do pieszczot. Show to bardzo mądry psiak – czeka na swojego człowieka, któremu będzie mógł w pełni zaufać. Album Show możecie obejrzeć TUTAJDane kontaktowe do opiekuna: 506 403 514

Pino to 4-letni kundelek w typie owczarka. Jest zaczipowany, przeszedł już szczepienia oraz kastrację. Psiak jest bardzo przyjazny, jednak ze względu na dużą wielkość doskonale nadawałby się jako pies broniący posesji – mógłby odstraszyć intruza. Pino jest żywiołowy, radosny, uwielbia się bawić. Album Pino możecie obejrzeć TUTAJDane kontaktowe do opiekuna: 506 403 514

No i na koniec dziewczynka – młoda Jagna. Sunia jest młoda – ma ok 1 roku, jest także niewielkich rozmiarów. Jest zaszczepiona. Jagna jest bardzo przyjazną i otwartą na kontakt z człowiekiem suczką. Potrafi chodzić na smyczy. Album Jagny możecie obejrzeć TUTAJDane kontaktowe do opiekuna: 506 403 514

Natomiast klikając TUTAJ możecie odwiedzić profil Fundacji Przyjaciół Braci Mniejszych na Facebooku – tam znajdziecie zdjęcie wszystkich podopiecznych znajdujących się w Schronisku w Nowym Dworze Mazowieckim. 

4DogS apeluje: Owczarek Kazik prosi o pomoc

Na przykładzie historii tego wspaniałego psa (obecnie podopiecznego organizacji 4DogS) widać, jak podły i okrutny może być człowiek i jak przedmiotowo niektórzy z nas traktują inne żywe istoty…

Kazik jest dużym, cudownym owczarkiem niemieckim, który większość swojego życia spędził w kochającej go rodzinie. Widać po zachowaniu psa, że został dobrze wychowany i dotychczas miał dobre życie – jest mądry, rozważny, dostojny, nie boi się ludzi, a wręcz jest spragniony kontaktu z człowiekiem, jest bardzo łagodny, opiekuńczy – są nawet wieści, że w swoim domu opiekował się kotami jak ojciec. Niestety kiedy Kaziu zestarzał się i zaczął mieć problemy ze stawami, rodzina oddała go do schroniska…

Po roku spędzonym w schroniskowym boksie, Kazika dopadła depresja – rozżalony i stęskniony za rodziną pies nie wstawał, nie szczekał, umierał z rozpaczy…

Teraz kiedy wydawałoby się, że wszystko wyszło na prostą – owczarek znajduje się w hotelu dla zwierząt, organizacja 4DogS napisała do mnie z dramatycznym apelem - Kazik jest chory i potrzebuje kogoś, kto zaopiekuje się nim, podaruje mu swoje serce i dom tymczasowy!

Jak na 14-letniego staruszka Kazik porusza się sprawnie – stawy bolą (każdy owczarek w takim wieku ma z tym problem), ale przyjmuje leki przeciwbólowe. Oprócz tego Kaziu ma też inne dolegliwości, ale wszystko jest pod kontrolą lekarza. Pies potrzebuje indywidualnej opieki ze względu na problemy z okiem – ma wrzód, na który zaleceniem weterynarza było bardzo regularne wpuszczanie kropli. Niestety jest to utrudnione ze względu na dużą ilość psów w hotelu, w którym przebywa Kaziu. Dom tymczasowy, który zgodziłby się przyjąć staruszka nie poniósłby ŻADNYCH kosztów związanych z leczeniem. Jedyne o co wspólnie z organizacją 4DogS proszę to wsparcie dla Kazia, okazanie mu serca, cierpliwości, czułości.

Kazik został wyrzucony z domu jak stary, zużyty mebel – nie pozwólmy na to, aby tak wspaniały, dostojny, mądry i oddany człowiekowi pies przeżywał starość w osamotnieniu, w poczuciu, że już nikomu nie jest potrzebny…

 

 

 

 

Więcej zdjęć Kazika TUTAJ

Wydarzenie Kazia na Facebooku TUTAJ

Kontakt: 501-588-482 (Ewa), 889-109-006 (Dominika)

W imieniu organizacji 4DogS jak i swoim proszę blogi jak i innych czytelników o rozsyłanie ogłoszenia Kazika – to naprawdę bardzo ważne.

4DogS: Dwaj cudowni bracia do adopcji!

Poker i Bingo to maluchy, które miały szczęście trafić niedawno pod opiekę organizacji 4DogS. Chłopaki wraz ze swoją siostrą i mamą zostali znalezieni w polu w pobliżu budowy. Cała rodzina trafiła do schroniska – niestety dla szczeniąt to nie najlepsze miejsce na dorastanie – maluchy nie są szczepione ani odrobaczane, brakuje nawet specjalnego pokarmu.

Ich jasnobeżowa siostrzyczka znalazła już dom, jednak chłopaki ciągle czekają na swoją szansę. 

Rodzeństwo przeszło zapalenie spojówek oraz z powodu niewłaściwego żywienia w schronisku miało podrażnienie układu pokarmowego. Na szczęście pod opieką weterynarza i opiekunów w domu tymczasowym zdrowieją - rozrabiają i szaleją jak na zdrowe szczeniaki przystało :) Obaj chłopcy są czarni – z tym, że Poker ma białe skarpetki i krawacik. Maluchy jako dorosłe psy będą ważyć ok 12 kg, więc nie będą duże. Kontakt w sprawie adopcji 501-588-482 (Ewa), 889-108-066 (Dominika)

Album szczeniaków na Facebooku TUTAJ

Na dom stały czeka także mama maluchów – Mia. To niezwykle urodziwa i grzeczna sunia, która uwielbia pieszczoty i kontakt z człowiekiem. Mia jest obecnie przed sterylizacją. Klikając TUTAJ możecie obejrzeć album suni na Facebooku.

„Kolczatka to nie obroża!” – spacer bezpieczny dla psa i właściciela

Pomimo, że jestem dumną właścicielką i opiekunką psa już od ponad 7 lat to tak naprawdę dopiero teraz tak na poważnie zainteresował mnie temat odpowiedniego wychowania czworonoga – bezpiecznego dla człowieka i jednocześnie mądrego i przyjaznego dla zwierzaka. Blog już od początku swojego istnienia wspiera kampanię społeczną Wychowuję, Nie Tresuję, dlatego postanowiłam, że oprócz ogłoszeń adopcyjnych będziecie mogli tu znaleźć także artykuły poświęcone prawidłowemu wychowaniu psa oraz porady behawiorysty. W tych tematach będę korzystała z wiedzy wspaniałych specjalistów ze szkoły dla psów Azorres.

Wolontariusze i organizatorzy kampanii Wychowuję, Nie Tresuję przeprowadzili badania wśród polskich właścicieli psów. Wyniki okazały się bardzo ciekawe, a co niektóre nawet zaskakujące! 

Większość z nas samodzielnie szkoli psa – w oparciu o rady z Internetu lub dzięki pomocy smakołyków – natomiast ponad 20% opiekunów wcale nie szkoli swojego pupila! Liczba spacerów najczęściej wynosi 3 razy w ciągu dnia – ankietowani podali, że spacerują z czworonogiem najczęściej na smyczy nieregulowanej (nierozciąganej) z obrożą, podczas spaceru spuszczają zwierzaka aby pobawił się z innymi psami lub rzucają mu piłkę/patyk. Zaskakujące było to, iż aż 13% właścicieli przyznało się do stosowania kolczatki a prawie 6% do zakładania psu obroży zaciskowej!

Jako największy problem z czworonogiem w domu ankietowani wskazali chodzenie krok w krok za właścicielem oraz niszczenie przedmiotów. Podczas spaceru opiekunowie mają największy problem z ciągnięciem na smyczy, wyrywaniem się do innych psów oraz niereagowaniem na zawołanie właściciela. 

W odpowiedzi na wyniki badań kampania Wychowuję, Nie Tresuję we współpracy ze specjalistami od psiej psychiki ze szkoły Azorres, stworzyli kilka krótkich filmików z poradami jak bezpiecznie spacerować z psem – TUTAJ. Odwiedzając stronę WychowujeNieTresuje.pl możecie zobaczyć wszystkie wyniki badań. A jakie Wy macie problemy ze swoimi pupilami?

P.S. Wkrótce na blogu pojawi się zakładka z poradami behawiorystów – bądźcie cierpliwi ;)

Na koniec zajrzyjmy jeszcze do schronisk i przytulisk – kto ciągle szuka kochającego domku?

Chyba to przyjazna, pełna radości młoda 4 letnia suczka. Niestety los nie był dla niej łaskawy suczka wpadła pod samochód. Sunia ma niesprawne tylne łapki z tego powodu wymaga szczególnej opieki. Szukamy dla niej wyjątkowego domu, pełnego miłości i cierpliwości. Chybcia dobrze dogaduje się z dziećmi i innymi zwierzętami. Pilnie szukamy dla niej domu stałego bądź tymczasowego na terenie Warszawy bądź bliskich okolic. Kontakt: 502-385-264 
Fundacja Azylu pod Psim Aniołem zapewni karmę i opiekę weterynaryjną. Suczka posiada wózek inwalidzki. Wydarzenie Chybci na Facebooku TUTAJ.

Pusia to prześliczna mała sunia. Została znaleziona odwodniona i roztrzęsiona przy drodze. Okazało się, że ma ropomacicze. Obecnie suczka jest już wysterylizowana i pod opieką weterynaryjną czeka na swoją szansę na adopcję lub dom tymczasowy. Wydarzenie Pusi na Facebooku TUTAJ.

 

Kadet to młody, urodziwy pies lubiący dzieci. Zdrowy, energiczny o dobrym charakterze. Bardzo lubi jeździć samochodem. Nadaje się też na podwórko. Psiak w obecnej chwili przebywa w Punkcie czasowego przetrzymywania zwierząt w Zielonce. Niestety Punkt ten z każdym dniem się zapełnia. Oznacza to że niebawem zaczną się pierwsze wywózki do schroniska, gdzie ten pies zginie w tłumie innych psów i na długo jeśli nie na zawsze straci nadzieję na dom. A to naprawdę cudowny psiak. Kiedy się do niego podchodzi, wita rozmerdanym ogonem, odsłania brzuch i domaga się pieszczot. Jest bardzo mądry, grzeczny. Ładnie chodzi na smyczy i zachowuje czystość. To naprawdę przecudowny pies.Pomóżcie uchronić go przed schroniskiem tel 509 974 175 lub 601 242 142. Wydarzenie Kadeta na Facebooku TUTAJ.

Adopcja Wesołej = pomoc dla Kropki z guzem nowotworowym

O bezdomnej Kropce dokarmianej przez mieszkańców jednego z osiedli w Wysokim Mazowieckim i jej synku pisałam w poprzedniej notce. Sunia jest już starsza, na plecach ma zmianę nowotworową wielkości jabłka. Na szczęście na horyzoncie pojawiła się możliwość pomocy Kopce i szczeniakowi!

Organizacja 4DogS postanowiła pomóc suni szukając dla niej domu tymczasowego - i taki znalazłby się, ale pod jednym warunkiem – że opuściłaby go dobrze nam znana podopieczna 4DogS – Wesoła. Oczywiście przez opuszczenie przez niewielką owczarkowatą suczkę tymczasu rozumie się znalezienie jej domu stałego…

Jak można przedstawić Wesołą? Jej imię mówi samo za siebie! To młoda,niewielkich rozmiarów, piękna sunia z ogromnym poczuciem humoru. Jest radosna, uwielbia się bawić i jest niesamowitym pieszczochem (przez to czasami nie może dogadać się z innymi psami – chce mieć swojego człowieka tylko dla siebie :) . Wesoła została ocalona przez 4DogS przed wyjazdem do obozu koncentracyjnego dla psów w Wojtyszkach. Klikając TUTAJ możecie obejrzeć album Wesołej na profilu 4DogS na Facebooku.

Bardzo prosimy o pomoc! Powiedzcie o Wesołej swojej rodzinie, przyjaciołom, znajomym – to naprawdę nieduża, niekłopotliwa sunia, która czeka na swojego człowieka! Jest piękna, zadbana i zdrowa a pomimo to nikt nie zainteresował się nią…Pamiętajcie, że adopcja Wesołej oznacza pomoc dla małej Kropki! Pod opieką fundacji w domu tymczasowym sunia będzie mogła przejść badania, zabieg usunięcia guza nowotworowego i spokojnie dojść do zdrowia. Kolejnej zimy sunia może nie przeżyć mieszkając pod blokiem, natomiast zostanie na ulicy grozi jej zajściem w kolejną ciążę co przy jej stanie zdrowia grozi śmiercią. 

Kontakt w sprawie adopcji Wesołej: tel. 501 588 482 (Ewa), e-mail ludwa@tlen.pl

Kontakt w sprawie domu tymczasowego lub stałego dla Kropki: tel 665-629-095

P.S. Pamiętacie tego malucha? To trzymiesięczny synek Kropki (na razie bezimienny, ale w wydarzeniu internauci szukają dla niego imienia). Udało się znaleźć dla niego dom tymczasowy, w którym będzie mógł zostać aż do momentu adopcji! Niestety nie ma transportu dla malucha…KTO MÓGŁBY PRZEWIEŹĆ MAŁEGO Z WYSOKIEGO MAZOWIECKIEGO DO WARSZAWY? Kontakt w wydarzeniu psiaków na Facebooku TUTAJ lub telefonicznie 665-629-095

Pilnie potrzebna pomoc dla ciężko chorej suczki i jej szczeniaka

Pod jednym z bloków od wielu lat mieszka bezdomna sunia. Człowiek, który ją sprowadził od dawna tu nie mieszka. Kiedy się wyprowadzał, zostawił ją jak niepotrzebny mebel. Lata mijały, a ona wciąż tu ‚siedziała’. Dokarmiali ją mieszkańcy bloku, postawili jej nawet budę. Mówią o niej ‚blokowa’ – niby należy do wszystkich, ale tak naprawdę do nikogo. Kropka – bo tak ma na imię – nie miała łatwego życia. Ciągłe porody szczeniąt wyeksploatowały jej organizm. Poza tym, mieszkając na ulicy, spotykała się z bardzo różnymi zachowaniami ludzi, przez co jest nieufna i boi się obcych. Ale już po kilku spotkaniach i ofiarowanych przysmakach, zaczyna się otwierać, chociaż strach nie mija. Pomimo tego, że ogon wciąż ma podwinięty pod brzuch i cały czas trzęsą jej się tylne łapy, pozwala się głaskać i nie jest agresywna.
Kropka ma obecnie jakieś 13-14 lat i zaczyna jej dokuczać starość – z trudem się porusza, ślepnie. Ale co najważniejsze i zarazem najbardziej niebezpieczne – na boku ma ogromnego guza wielkości dużego jabłka, który wciąż ‚rośnie’. Ona nie przetrwa zimy na ulicy, nie przeżyje kolejnego porodu, a przecież nie można jej tak zostawić. Jej i małego bąbla z ostatniego miotu, który wciąż z nią jest. Sunia pilnie potrzebuje sterylizacji – szczeniak jest już spory, za chwilę będzie kolejna ciąża. Potrzebna jest diagnostyka guza i zabieg chirurgiczny.
Z tych oto powodów szukam PILNIE domów stałych lub tymczasowych dla suni i jej synka!! NAPRAWDĘ PILNIE – NA DZIŚ, NA WCZORAJ!! Trzymiesięczny szczeniak może w każdej chwili wybiec na ulicę i zginąć pod kołami samochodu jak jedno z jego rodzeństwa. Jego mamę też trzeba zabrać z ulicy jak najszybciej – nie wiadomo co to za guz, nie wiadomo, czy nie pęknie. Kropka będzie potrzebowała troskliwej opieki podczas rekonwalescencji po zabiegach.
Ta starowinka powinna choć pod koniec swojego życia znaleźć swoje, własne miejsce i czuć się kochana.

Suczka i szczeniak przebywają w Wysokim Mazowieckim, bardzo proszą o dom przynajmniej TYMCZASOWY!

Telefon do kontaktu: 665-629-095 oraz link do wydarzenia na Facebooku TUTAJ

Komu Zaginął Dom?

W tej notce szukamy domu dla trzech wspaniałych nico większych psiaków. Ich ogłoszenia znajdują się na stronie i facebook`owym profilu akcji Zaginął Dom.

Biszkopt to 5-letni psiak,został znaleziony ranny (najprawdopodobniej potrącony przez samochód) przez wolontariuszki Fundacji VIVA! w okolicach Mińska Mazowieckiego. Piesek jest urodzonym optymistą, jest energiczny, zawsze chętny do zabawy, niezwykle radosny i przyjacielski. Uwielbia być przytulany i głaskany, jest niesamowicie wpatrzony w człowieka – wystarczy tylko na niego spojrzeć, a już merda ogonkiem. Biszkopt świetnie dogaduje się z innymi psami, kotami i dziećmi. Jest grzeczny, nie niszczy niczego, szybko się uczy. Piesek jest wykastrowany. W hoteliku w Warszawie czeka na swojego człowieka! Zobacz więcej o Biszkopcie TUTAJ! Kontakt w sprawie adopcji  +48 511 099 664

Ricko to przepiękny 4-letni pies w typie husky. Ma niesamowite dwukolorowe oczy – jedno oko jest brązowe, drugie niebieskie.Charakter Rickiego to połączenie zdecydowania i bezwarunkowej miłości do człowieka. Psiak jest energiczny – kocha łazikowanie po lesie i bieganie. Dobrze dogaduje się z kotami i innymi psami. Ricko jest bardzo towarzyski, kocha ludzi, potrzebuje ich miłości, dotyku, kontaktu,pewności siebie. Ma w sobie pokłady kanapowca i pieszczocha. Szybko się uczy – umie już na komendę siad, waruj, stawania na przejściu, reaguje na swoje imię. Ricko uwielba się bawić i jest bardzo pogodny. Psiak jeszcze nie potrafi wyczuć granicy delikatności, dlatego najlepiej, aby w jego przyszłym domu nie było małych dzieci. Pozostawiony sam w domu nie niszczy niczego i nie wyje. Pies jest zaszczepiony, odrobaczony, zaczipowany, wykastrowany i całkowicie zdrowy. Obecnie przebywa w Warszawie w domu tymczasowym, gdzie czeka na swój prawdziwy dom i miłość do końca życia! Zobacz więcej o Ricko TUTAJ! Kontakt w sprawie adopcji: +48 602 512 084, +48 697 908 576

Flapi został porzucony tego lata w centrum Łodzi. To bardzo piękny, mądry, młody i łagodny psiak. Uwielbia zabawę, pieszczoty, towarzystwo ludzi – jest zapatrzony w człowieka. Niedługo zostanie wykastrowany; jest absolutnie zdrowy. Zobacz więcej o Flapim TUTAJ! Kontakt w sprawie adopcji + 48 502-02-10-37

Zapraszam także na profil akcji Zaginął Dom na Facebooku TUTAJ – znajdziecie tam psiaki pod opieką akcji a także wiele ogłoszeń grzecznościowych związanych z adopcją psiaków – może to właśnie tam czeka na Was najlepszy przyjaciel? :)

Jak gminy pozbywają się bezdomnych zwierząt – wstrząsający raport NIK

Tekst udostępniony dzięki uprzejmości Szczekamy na Dom.

„Hycle nadal wyłapują bezdomne psy i koty, które potem znikają. W przepełnionych schroniskach umiera co czwarte zwierzę. Najwyższa Izba Kontroli pokazuje, że gminy zbojkotowały nowe przepisy.
Dwa lata temu Sejm uchwalił zmianę ustawy o ochronie zwierząt. Miała zapobiec powszechnej praktyce zawierania przez samorządy umów z hyclami.

Ci brali pieniądze, odławiali bezdomne psy i koty – i słuch po nich ginął. Według Tadeusza Wypycha z Fundacji Argos, autora raportu „Hycel polski”, znikał w ten sposób co drugi schwytany pies.

Podobnie było w schroniskach. Obrońcy zwierząt alarmowali o cmentarzyskach zwierząt znajdujących się w ich pobliżu. Schroniskom gminy płaciły od sztuki, ale nie sprawdzały, ile jest zwierząt na ich terenie. Nie było systemu identyfikacji zwierząt, więc nie dało się ustalić losu psa czy kota.

Bojkot powszechny

Dlatego powstała nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt przygotowana przez Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt. Na gminy nałożono obowiązek uchwalania rocznych planów opieki nad bezdomnymi zwierzętami, finansowania sterylizacji w schroniskach, zakazano zawierać umowy z hyclami, jeśli nie wykażą, że mają gdzie umieścić zwierzę. Nakazano też samorządom, by określiły warunki, jakie mają spełniać schroniska i inne miejsca przetrzymywania zwierząt. I by je kontrolowały.

Samorządowcy protestowali, argumentując, że nie mają pieniędzy. W końcu zbojkotowali nowe prawo. Pokazał to najnowszy raport NIK. Większość z 18 skontrolowanych samorządów nie zapewnia „opieki” nad zwierzętami (co nakazuje im ustawa), lecz jedynie „ochronę” przed nimi (takie zadanie nakłada ustawa o przestrzeganiu porządku i czystości w gminach).

61 proc. zlecało odławianie zwierząt bez zapewnienia im miejsca w schroniskach. NIK podaje przykład: 117 psów wyłapanych przez hycla z Olkusza zniknęło.

Do hycli trafiło 80 proc. wszystkich pieniędzy, które gminy wydały na bezdomne zwierzęta! (reszta poszła na utrzymanie ich w schroniskach). 67 proc. samorządów zawarła umowy z hyclami, którzy nie mieli uprawnień do takiej działalności.

Jedną trzecią pieniędzy wydanych na opiekę nad zwierzętami samorządy wydały nielegalnie lub niegospodarnie. A nie są to pieniądze małe. Według badań Tadeusza Wypycha gminy płacą od stu do nawet kilku tysięcy złotych od złapanego psa.

Połowa skontrolowanych przez NIK samorządów nie sprawdza, co się dzieje ze schwytanymi zwierzętami. 61 proc. samorządów nie stawiało hyclom i schroniskom w umowach żadnych wymagań. 80 proc. nie żądało prowadzenia ewidencji zwierząt, co znakomicie ułatwia ich „znikanie”.

Bo życie się nie opłaca

Dlatego 63 proc. schronisk, przytulisk czy hoteli dla zwierząt nie prowadziło ewidencji. Schronisko w Białogardzie, które przyznało się do uśmiercania 40 proc. psów (ile umarło samo – nie wiadomo, bo ewidencji nie ma), dostawało od gmin od 1,2 do 1,5 tys. zł od każdego psa. Jednorazowo. A więc opłaca się pozbyć go jak najszybciej, by nie ponosić kosztów utrzymania i przyjąć następnego. Nic dziwnego, że obrońcy zwierząt znaleźli w pobliżu schroniska w Białogardzie nielegalne cmentarzysko.

Skoro wyłapywanie i tworzenie pseudoschronisk to intratny biznes, zajmują się nim przedsiębiorstwa. Przyjmują nazwy sugerujące, że są organizacją ochrony zwierząt. Lub wręcz podszywają się pod organizacje istniejące. Np. zamknięte po licznych interwencjach obrońców zwierząt „schronisko” w Białogardzie prowadziło Towarzystwo Ochrony Zwierząt „Animals” – nazwa niemal identyczna z Ogólnopolskim Towarzystwem Ochrony Zwierząt „Animals” – znaną organizacją prowadzącą schroniska i interwencje w sprawach okrucieństwa wobec zwierząt.

Ciasnota – tortura

Nic więc dziwnego, że 86 proc. skontrolowanych przez NIK miejsc przetrzymywania bezdomnych zwierząt nie zapewniało im właściwych warunków – głównie z powodu przepełnienia. W schroniskach jest 34,1 tys. miejsc dla psów i 4,3 tys. dla kotów. Psów jest w nich trzykrotnie więcej, a kotów – pięciokrotnie. NIK pisze w raporcie, że co czwarte zwierzę w schronisku umiera lub jest zabijane. Koty dwa razy częściej niż psy.

Lepiej mają się zwierzęta w schroniskach, które są własnością samorządów. Stawka dzienna na psa wynosi tam ok. 6,5 zł, podczas gdy w prowadzonych przez przedsiębiorców jest dwu-, trzykrotnie niższa.

Niektóre samorządy uznają z góry wszystkie bezdomne zwierzęta za „zagrożenie”, korzystając z furtki prawnej: takie zwierzę nie musi mieć zapewnionego miejsca w schronisku. W praktyce oznacza to, że można je po odłowieniu zabić. NIK wymienia gminy Skarżysko-Kamienna i Stawiski.

Obowiązek sterylizacji wykonywano tylko w dwóch skontrolowanych schroniskach, i to głównie zwierząt idących do adopcji. Tymczasem sterylizacja najlepiej i najtaniej zapobiega bezdomności psów i kotów[...]”

Czy raport NIK przyniesie czarne chmury nad takimi „schroniskami” jak te w Wojtyszkach? Cały artykuł Gazety Wyborczej napisany na podstawie raportu NIK przeczytasz TUTAJ.

Szukamy domów dla podopiecznych Psom na Pomoc

Tym razem blog wspiera adopcję kolejnych 5 psiaków – podopiecznych organizacji Psom na Pomoc. Niektóre z nich bardzo pilnie potrzebują znalezienia swojego człowieka, w innym wypadku będą musiały wyjechać do schroniska w Radysach – które nie szczyci się dobrą opinią (podobnie jak „schronisko” w Wojtyszkach, o którym pisałam wcześniej).

Fortuna to około 4-letnia suczka, dość dużych rozmiarów (waży ok. 30 kg). Sunia ma piękną złotą sierść i niezwykłe bursztynowe oczy, wiernie wpatrzone w człowieka. Zachowuje czystość w domu i niczego nie niszczy. Jest cicha i grzeczna. Została odrobaczona, zaszczepiona i wysterylizowana. Klikając TUTAJ możesz obejrzeć album Fortuny na Facebooku. W sprawie adopcji kontakt: tel. 507 443 597, e-mail: i.puchalska@gmail.com

Nutka to 9-kilogramowa maleńka sunia. Ma około 5 lat. Nutka jest bardzo spokojna i przyjacielska; została także wysterylizowana i zaszczepiona. Obecnie przebywa w przytulisku, jednak w każdej chwili może się spodziewać wywózki do schroniska w Radysach – kolejnej psiej umieralni…Dla Nutki szukamy odpowiedzialnego domu tymczasowego lub domu stałego do końca jej życia! Zdjęcia Nutki znajdziecie odwiedzając profil Psom na Pomoc na Facebooku TUTAJ. Kontakt w sprawie adopcji lub domu tymczasowego: Jola 605 608 220, Ola 792 783 110 (suczka nie jest pod opieką Psom na Pomoc, jednak w przypadku przygarnięcia Nutki do domu tymczasowego organizacja zapewnia karmę i opiekę weterynaryjną).

Rudzik to wspaniały mały psiak, który pod opieką organizacji znajduje się już bardzo długo..za długo. Piesek stracił wzrok najprawdopodobniej na skutek uderzenia. Sam, nie widząc błąkał się po lesie. Jednak osoby, które nie wiedzą, że Rudzik nie widzi nie zdają sobie z tego sprawy – piesek świetnie sobie radzi i zachowuje się jak „normalny” pies. Rudzik ma ok 2-3 lat, jest wykastrowany. Piesek jest przyjacielski, uwielbia się przytulać, potrafi chodzić na smyczy i nie niszczy niczego w domu. Zdjęcia Rudzika znajdziecie odwiedzając profil Psom na Pomoc na Facebooku TUTAJ. Kontakt w sprawie adopcji: 601 92-56-96.

Marcel to nieduży ok 4-letni piesek. Jest bardzo łagodny, pozytywnie nastawiony do wszystkich i sympatyczny. Piesek jest wykastrowany i zaszczepiony. Marcel przebywa w tym samym przytulisku co Nutka – i niestety jego los może być taki sam jak jej – wywózka do Radys, do kolejnej psiej umieralni…Marcel bardzo prosi o kochający i opiekuńczy dom! Zdjęcia Marcela znajdziecie odwiedzając profil Psom na Pomoc na Facebooku TUTAJ. Kontakt w sprawie adopcji lub domu tymczasowego: Jola 605 608 220, Ola 792 783 110. (piesek nie jest pod opieką Psom na Pomoc, jednak w przypadku przygarnięcia Marcela do domu tymczasowego organizacja zapewnia karmę i opiekę weterynaryjną)

Pestka to niewielkich rozmiarów sunia. Uwielbia zabawę, ruch, jest bardzo wesoła, przyjazna. Pestka czeka w hoteliku na odpowiedzialny dom tymczasowy lub człowieka, który przygarnie ją do swojej rodziny i któremu będzie wierna już na zawsze! Zdjęcia Pestki znajdziecie odwiedzając profil Psom na Pomoc na Facebooku TUTAJ. Kontakt w sprawie adopcji lub domu tymczasowego: 507 443 597 lub 663 214 858

Oczywiście jak zwykle to nie wszystkie psiaki potrzebujące rodzinnego ciepła i miłości znajdujące się pod opieką Psom na Pomoc. Wszystkie tak samo zasługują na Waszą uwagę i zainteresowanie. Znajdziecie je na profilu organizacji na Facebooku TUTAJ. I to o co proszę zawsze – jeśli Wy nie możecie przygarnąć psiaka roześlijcie to dalej, powiedzcie znajomym – może to właśnie któryś z tych psiaków będzie dla kogoś z Waszych znajomych przyjacielem na całe życie?

Losy zwierząt podczas Powstania Warszawskiego

Zastanawialiście się kiedyś nad życiem zwierząt w trakcie trwania walk powstańczych w Warszawie? Na ten temat nie ma w internecie zbyt wiele informacji, ale z tych, które udało mi się znaleźć wynika (jak pewnie sami się domyślacie), że ich los był straszny…

Oczywiście większość zwierząt w stolicy zginęła na skutek bombardowania miasta – w ten sposób w 1939 roku zginęła także spora część zwierząt z warszawskiego ZOO. W okresie powstania jak i całej wojny w ogrodzie schronienie znaleźli żołnierze AK oraz Żydzi, dlatego po jego zbombardowaniu zwierzęta niebezpieczne dla ludzi – takie jak lwy, niedźwiedzie czy słonie trzeba było wystrzelać. Reszta podopiecznych ZOO uciekła i błąkała się po nadwiślańskim wybrzeżu. Inna część zwierząt została wywieziona m.in. przez znajomego ówczesnego dyrektora ogrodu do berlińskiego ZOO – miała to być przeprowadzka tymczasowa, na czas walk powstańczych, niestety warszawskie ZOO nigdy już nie odzyskało tych zwierząt. Decyzja o odbudowie ogrodu została podjęta już w 1946 roku, natomiast w 1948 warszawskie ZOO zostało na nowo otwarte.

Walki powstańcze przedłużały się, z czasem walczącym zaczynało brakować jedzenia – w zapiskach jednego z powstańców możemy przeczytać, że ludzie „podkradali” gołębiom okruchy z ziemi. Z informacji, które możemy przeczytać w podręcznikach, książkach czy internecie wynika niestety, że głód, który panował był tak ogromny, że powstańcy musieli zabijać zwierzęta i zjadać je…

Oczywiście nie wszyscy to robili – w zapiskach powstańców w internecie możecie przeczytać, że niektórzy z nich pomagali zwierzętom na tyle ile mogli, zresztą niektóre z nich pomagały walczącym – np. gołębie, które odlatywały, gdy poczuły warkot samolotów z tak daleka, że uszy powstańców nie słyszały tego jeszcze. Niektórzy Warszawiacy dokarmiali zwierzęta tym, co mieli, chowali je w bezpieczniejsze miejsca, opłakiwali ich śmierć – tak samo przed wybuchem powstania robiła żona dyrektora warszawskiego ZOO, zabierając mniejsze (dzikie!) zwierzęta do swojego domu lub do domów swoim znajomych.

Dzisiaj 69. rocznica Powstania Warszawskiego – i mam nadzieję, że pamiętacie o tym niezależnie od tego czy jesteście Warszawiakami czy nigdy w Warszawie nie byliście. Ci ludzie walczyli nie tylko za naszą stolicę – również za nasz kraj, naszą kulturę i dziedzictwo narodowe. Dzisiaj godzina „W” (17:00) – zatrzymaj się na chwilę, pomyśl o tych wszystkich, którzy stracili swoją rodzinę, swój dom, widzieli umierającą Warszawę, ale pomimo to walczyli – dla Ciebie, dla mnie, dla nas. Poniżej możecie zobaczyć jak w godzinę „W” Warszawa oddaje hołd poległym w walkach powstańczych. Ciarki przechodzą mnie gdy to oglądam, a łzy same lecą z oczy, gdy jestem o tej godzinie w stolicy i przeżywam to na żywo!

Bo jest takie miasto, które raz w roku zatrzymuje się na minutę…